XXVI LO w Łodzi

»Sprawozdanie

Sprawozdanie Wojciecha Wlaźlaka

W dniach drugiego i trzeciego października 2009 roku w XXVI liceum ogólnokształcącym imienia Krzysztofa Kamila Baczyńskiego odbyły się uroczystości związane z sześćdziesięcioleciem istnienia szkoły. Jako nowy uczeń oraz krewny ś.p. Danuty Falak miałem okazję uczestniczyć w tych wydarzeniach. Chciałbym opowiedzieć o moich wrażeniach z tego święta, przez pryzmat niecałych dwóch miesięcy spędzonych w "dwa sześć".

Najważniejszą cechą liceum, która była dla mnie widoczna od początku nauki, a nie tylko podczas obchodów sześćdziesiątej rocznicy, jest przywiązanie do tradycji. W Łodzi jest wiele szkół z długą i bogatą historią, jednak nigdy nie widziałem aby tradycja stała na tak ważnym miejscu i była tak kultywowana. Nie skłamię mówiąc, że aura historyczności jest mocno wyczuwalna i możemy jej doświadczyć zaledwie spacerując po korytarzach budynku. Co prawda w szkolnej ławce nie ma zbyt wiele czasu na myślenie nad przeszłością szkoły, ale jednak nie raz znalazłem chwilę na wyobrażanie sobie, jak te mury wyglądały ponad pół wieku temu.

Sama uroczystość sześćdziesięciolecia składała się z dwóch części. Piątek był mniej oficjalnym dniem, poświęconym uczniom, natomiast sobota była zarezerwowana głównie dla absolwentów szkoły. W piątek spędziliśmy niedługi czas w auli szkolnej, gdzie dowiedzieliśmy się wiele o poprzednich dyrektorach i losach placówki. Spotkaliśmy się również całą klasą z emerytowaną polonistką panią profesor Magdaleną Płauszewską, z którą, jak się przekonaliśmy, nawiązaliśmy nić porozumienia. Miło jest zobaczyć, że przepaść dzieląca pokolenia nie jest tak duża jak się wydaje i w swobodnej rozmowie dzielić się swoimi zainteresowaniami z osobą dużo starszą od siebie. Dialog był bardzo życzliwy, a nauczycielkę wspominam z dużą serdecznością. Sobotni dzień był dużo bardziej oficjalny i myślę, że uczniowi, a zwłaszcza nowemu jak ja nie było już tak łatwo odnaleźć się wśród rzeszy absolwentów. Trudno jest z perspektywy osiemnastolatka zrozumieć uczucia melancholii i wzruszenia, jakie towarzyszą człowiekowi tyle lat po ukończeniu szkoły. 

Jestem pewien, że kiedyś ja również zawitam do szkoły jako absolwent na kolejną okrągłą rocznicę i przekonam się, jakie są uczucia człowieka, który uświadamia sobie jak odległe są lata spędzone przez niego w tych murach i jak bardzo za tymi latami tęskni.

Wojciech Wlaźlak IIa